Nie wierzę, że coś takiego mogło mieć miejsce w 2025 roku
Nie wierzę, że muszę coś takiego napisać w 2025 roku. Ale może to kogoś uchroni.
Zaczęło się zwyczajnie - zamówiliśmy meble u Deer Wood. Strona piękna, showroom piękny, kontakt na początku super. Nic nie zapowiadało problemu.
Był jednak jeden moment, który wzbudził mój niepokój: wycena blatu na ok. 20 tys. zł, która po jednej rozmowie nagle spadła do ok. 13 tys. Zastanowiło mnie to, ale uznałem, że może tak już bywa. Finalnie montaż przebiegł sprawnie, choć projekt jak na cenę był bardzo prosty.
Potem odkryłem, że w rozliczeniu ujęto element (lodówkę w zabudowie), którego finalnie nie zrobiliśmy - mieliśmy dużą, wolnostojącą. Poprosiłem o zwrot różnicy. Nie dostałem odpowiedzi. Wystawiłem negatywną opinię - i wtedy moje życie wywróciło się do góry nogami.
Jestem właścicielem sklepu internetowego. Jakiś czas po publikacji na facebooku pojawiła się grupa poszkodowanych przeze mnie osób, ale... Nikt z nich nie był moim klientem!
Dziś już wiem, że jednym z pierwszych ogniw tej grupy była osoba powiązana z Deer Wood i ich kancelarią Dubiel Sawinda.
Sytuacja trwa od prawie roku, jednak od 1-2 miesięcy ma miejsce coś, jednym słowem: fala.
Fala negatywnych komentarzy.
Fala zgłoszeń do instytucji.
Fala wyzwisk.
Fala groźb.
Fala realnego lęku o zdrowie moje i mojej rodziny.
Ta grupa nie powstała „sama z siebie”.
W mojej ocenie jej inicjacja i pierwsze działania były prowadzone przy udziale osób powiązanych ze środowiskiem Deer Wood i ich kancelarii. To nie są przypuszczenia - to wynika z dat, wiadomości, korespondencji i zachowań konkretnych osób.
Z czasem do grupy zaczęli dołączać moi prawdziwi klienci, którzy – widząc tam „autaorytatywne” wpisy osób powiązanych z kancelarią - zaczęli wierzyć, że naprawdę coś im grozi. Zaczęli mnie masowo oskarżać, mimo że ich zamówienia były realizowane w terminie albo były w trakcie.
Dziś ta grupa ma około 80 osób.
I każda z tych osób ma wpływ na moje życie, moje zdrowie, moją firmę.
To nie jest teoria spiskowa. To jest chronologia:
Negatywna opinia o Deer Wood
Kontakt osoby powiązanej z kancelarią
Powstanie grupy
Pojawienie się w niej ludzi, którzy nie są moimi klientami
Dołączanie prawdziwych klientów, sterowanych narracją grupy
Zdania typu „prawnicy mówią, że…” i „kancelaria mówi, że trzeba zgłaszać tam i tam”
Przy czym okazuje się, że tą kancelarią jest właśnie Dubiel Sawinda - ta sama, która współpracuje z Deer Wood.
Propozycja ugody od Deer Wood z żądaniem, żebym notarialnie oświadczył, że… to ja kłamię
Sformułowania o „mnożeniu spraw”, jeśli nie podpiszę ugody
Gdybym nie miał tych dowodów przed oczami – sam bym w to nie uwierzył.
Dziś jestem:
– po roku nieustannych ataków,
– na skraju bankructwa,
– z setką spraw na głowie,
– w stanie psychicznym, którego nigdy nie życzyłbym nikomu.
Mnie i mojej partnerce naprawdę popsuło to życie.
Słowo „nagonka” jest za słabe, ale nie mogę użyć mocniejszego – nie chcę nikogo pomawiać.
Mogę jedynie opisać, jak wyglądało to z mojej perspektywy.
Najbardziej przeraża mnie jedna rzecz:
to wszystko zaczęło się od pytania o zwrot nadpłaty za lodówkę w zabudowie, której nie było.
I jeszcze jedno sprostowanie:
W odpowiedziach firmy pojawia się sugestia, że mam zakaz publikacji na temat Deer Wood.
To nieprawda.
Nigdy nie miałem takiego zakazu.
Gdyby istniał – wszystkie moje wpisy byłyby usuwane z urzędu, przez portale. Ta jedna rzecz pokazuje jak dużo wiarygodności mają słowa firmy Deer Wood, wszelkie ich zapewnienia.
Każdy może to sprawdzić sam – nic nie jest ukryte.
A ja, mimo strachu o siebie i rodzinę, mimo groźb, mimo zastraszania w komentarzach, publikuję to, bo uważam, że nikt nie zasługuje na to, co mnie spotkało.







